piątek, 19 października 2007

Mówię o Tobie - Moja Pierwsza Miłość.

Od jakiegoś czasu mówię o Tobie - Moja Pierwsza Miłość. Mogę?
Już jest piątek. Zaczęłam pisać dzisiaj....rozmawiałam z Toba. Cała za-chwycona, za-patrzona, za-fascynowana, za-śmiana, za-ćwierkana. Czy to słychać w tej rozmowie, jak ja szczęśliwie ćwierkam? Czy to widać, ten uśmich od ucha do ucha? Bo taką mam: odkąd Cie poznałam. Kiedy byliśmy razem, jesteśmy niewiarygodnie blisko siebie.
Jak Ty to robisz? Skąd to ciepło, ten czar, żar, ta bliskość, którą się czuje? Czy wiesz, ze bałam się, jak sto diabłów? "Czy diabły się boją i czego?" Bałam się, że to nasze milczenie odsunie nas od siebie, że będziemy ponownie badali się, sprawdzali, sondowali...A Ty natychmiast podałeś mi łapkę. Czułam się jak "prosiaczek ;-)" , który czerwieni się, gdy widać po nim, jak bardzo kocha. Hej, wiesz, że o tym kochaniu piszę lekko, bez wahania, i że mówię Ci to w pełni świadomości skutków takiego wyznania? I wiesz, że jest mi to potrzebne? I że uwielbiam ten stan bezinteresownej miłości, takiego ocieplenia w sercu, które puka inaczej, myśli inaczej, żyje inaczej. Wiesz już to wszystko? Wiesz, bo przecież właśnie o tym Ci piszę.

Brak komentarzy: